niedziela, 4 maja 2014

FOREO LUNA mini



Hej. Marzyłam o tym produkcie od pierwszego wejrzenia, a od pierwszego użycia się w nim zakochałam. Tym jednym zdaniem mogę podsumować całą dzisiejszą recenzję. Więc już wiecie, że będę kusić :)

Skoro zaczęłam już zdecydowanie nietypowo bo od podsumowań na samym początku to dodam jeszcze, że jeśli miałabym wybrać tylko jeden jedyny produkt z tych urodowych (do pielęgnacji czy makijażu), który miałby mi towarzyszyć do końca życia to byłaby to właśnie FOREO LUNA mini.

I jeśli ktoś jeszcze nie wie do czego służy to urządzenie o śmiesznym wyglądzie to już tłumacze :) Foreo Luna mini jest to szczotka do mycia buzi. Z pośród tych dostępnych na rynku wyróżnia się powierzchnią, którą to właśnie działa cuda.






Urządzenie otrzymujemy w przezroczystym, plastikowym pudełeczku. Oprócz szczotki znajduje się w nim ładowarka USB oraz malutka karta gwarancyjna z kodem potrzebnym do zarejestrowania na stronie.

Pierwszy raz ładowałam szczotkę dopiero po 4 miesiącach używania. Przy czym przez pierwsze półtora miesiąca używałam jej dwa razy dziennie następnie już raz. Jest to bardzo dużym plusem, dlaczego dobrze wiemy - po pierwsze zaoszczędzamy czas, a po drugie prąd. Nie przypominam sobie, abym kiedykolwiek wcześniej miała do czynienia z urządzeniem, które używa się na co dzień, a ładuje praktycznie dwa czy trzy raz w roku. Ładowanie jest bardzo szybkie. Jest to mega praktyczne.




 

Dobra, przejdźmy do najważniejszego czyli do działania i efektów. A te są już widoczne i wyczuwalne po pierwszym użyciu. Nigdy wcześniej nie udało mi się osiągnąć takich efektów. Skóra od razu jest idealnie oczyszczona. Samo używanie szczotki jest bardzo przyjemne. Wyobraźcie sobie codzienny masaż twarzy setkami, mięciutkich wypustek, które sprawiają, że nasza skóra staje się natychmiastowo gładka.
Po naciśnięciu guziczka szczotka oczyszcza naszą twarz za pomocą pulsacji (sonicznych wibracji) przez około minutę. Sama informuje nas poprzez pojedyncza mocniejszą wibrację i zapaleni lampki kiedy mamy przejść do następnej części twarzy. Mamy więc podzielone oczyszczalnie na 4 etapy - czoło, policzek jeden, drugi oraz nos plus broda - które trwają po kilkanaście sekund. Jest to zdecydowanie wystarczające, aby osiągnąć oczekiwane efekty. O zakończeniu informuje nas potrójna pulsacja oraz zapalanie lampki. Możemy jednak przedłużyć zabieg jeśli np. chcemy jeszcze oczyścić szyje.



Najpierw usuwam makijaż za pomocą ściereczek GLOV <recenzja> i od razu przechodzę do Luny. Przed  nakładamy żel do mycia twarzy na szczotkę lub twarz, która powinna być wilgotna. Po zakończeniu pracy szczotki spłukujemy twarz wodą. W Lunie mini możemy skorzystać jeszcze z drugiego programu - słabszych wibracji gdy chcemy, oczyścić bardzo delikatne miejsca. Ja z tej opcji korzystałam tylko raz, ale jest ona zbędna gdyż klasyczna moc nigdy nie wywoła u mnie żadnych podrażnień. A także możemy zrobić peeling twarzy za pomocą większych wypustek, które znajdują się po drugiej stronie szczotki. Efekty i w tym przypadku są nieporównywalne do tych jakie otrzymujemy przy użyciu klasycznych peelingów.

Oczywiste jest również to, że po tak świetnym oczyszczeniu produkty jakie nakładamy następnie na twarz mają w 100% lepsze działanie.




Nareszcie udało mi się wyprowadzić po tylu latach walki z trądzikiem moją twarz na prostą. Zniknęły wągry i blizny po wypryskach. I choć pojawiają się czasami jeszcze jacyś nieprzyjaciele to walka z nimi jest już bardzo prosta i co najważniejsze skuteczna. Działanie tej szczotki sprawiło również, że mogłam przejść nareszcie z mocno kryjących podkładów w płynie do tych w kompakcie. Gdyż moja skóra nie potrzebuje już mocnego krycia tylko delikatnego wyrównania kolorytu, a także mniej się przetłuszcza.

Poza świetnym działaniem szczotka również ślicznie wygląda. Ma praktyczny kształt i wielkość. Jest bardzo lekka i cicha. Zajmuje bardzo mało miejsca na półce w łazience czy podróżnej kosmetyczce. Jest w 100% wodoodporna, więc można jej używać także podczas kąpieli tak jak ja to robię. Utrzymanie jej w czystości jest bardzo proste wystarczy po użyciu wypłukać ją pod wodą i co jakiś czas przemyć zwykłym płynem czy to do twarzy lub kąpieli. Jak na razie nie odpadła żadna z wypustek, ani nie widać innych śladów użytkowania. Mam nadzieję, że w tak idealnym stanie pozostanie jak najdłużej. Do szczotki nie trzeba dokupywać dodatkowych elementów czy specjalnych kosmetyków.

Foreo Luna mini dostępna jest w pięciu różnych kolorach. Każdy z nich jest śliczny, naprawdę ciężko się zdecydować. Dostępne jest również większa wersja szczotki - Luna, która posiada dodatkowe funkcje oraz wersja dla panów.




Jeśli więc nie macie już pomysłów jak zapanować nad swoją twarzą, szukacie relaxu lub prezentu dla bliskiej osoby to z czystym sercem polecam Wam ten produkt. Trzeba jednak wspomnieć, że nie jest to tania przyjemność. Ale jeśli macie taką możliwość to naprawdę warto uzbierać pieniążki i zainwestować w to cudo. Cena w porównaniu do innych dostępnych na rynku urządzeń nie jest dużo wyższa. W tym przypadku nie musimy wymieniać żadnych elementów jak to jest w innych szczotkach dzięki czemu nie wiąże się to z kolejnym dodatkowym kosztem.

<Tutaj> możecie zakupić produkty Foreo oraz znaleźć więcej informacji na ich temat.

25 komentarzy:

  1. Nigdy nie słyszałam o taki cudaku :D ale brzmi bardzo ciekawie no i śliczna jest :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Zastanawiałam się nad Luną, ale ostatecznie wybrałam Mię 2 od Clarisonic i jestem bardzo zadowolona, bo jeszcze nigdy nie miałam tak świetnie oczyszczonej buzi :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow, na miniaturce wyglądało to jak róż do policzków! Już uciekam na stronę, zobaczyć co jeszcze ciekawego mają;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo kuszący gadżet... Czy wszystko co różowe musi być tak... piękne i potrzebne? :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zaciekawiłaś mnie, chyba się skuszę!

    W wolnej chwili zapraszam na post:
    http://alanja.blogspot.com/2014/05/lovelyshoesnet.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawie wygląda no i jest różowe :D Ale cena jak dla mnie zaporowa...

    OdpowiedzUsuń
  7. słyszałam jak uzbiera to myślę nad kupnem tej albo clerasonic

    OdpowiedzUsuń
  8. ostatnio mocno się nad nim zastanawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale wspaniałe cudo!

    pozdrawiam:*
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  10. wow, świetny gadżet, nie słyszałam jeszcze o nim,
    tak mnie przekonałaś, że zamawiam !!


    zapraszam klaudiakalina.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. pierwszy raz słyszę o nim, ale wygląda świetnie !:D

    OdpowiedzUsuń
  12. nie słyszałam jeszcze o czymś takiem świetna sprawa! właśnie stała się moim marzeniem uwielbiam takie gadzety :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ciekawy produkt, skoro tyle dobrego o nim piszesz to może się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo ciekawy post :) Może kiedyś się skuszę na takie cacko :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Kusisz, kusisz. Od kilku miesięcy, od pierwszego wejrzenia się w nim zakochałam... ale cena nadal mnie sprowadza na ziemię... :(

    OdpowiedzUsuń
  16. Nigdy nie miałam jeszcze urządzenia tego typu ale wygląda ślicznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. nigdy o niej nie słyszałam ale wygląda bardzo kusząco :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Wygląda dziwnie, ale jak widać radę daje :)

    OdpowiedzUsuń
  19. wow ale super :D pierwszy raz widzę;d

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :* Zawsze odpowiadam na wszystkie komentarze, więc koniecznie wróćcie sprawdzić co Wam odpisałam <3